Bo dzieciak siedzi za dużo przy kompie – poradnik.

Oj, zdarza się. Dziecko, mimo starań ze strony rodziców, zbiesiło się i robi co może, żeby wpaść w szpony uzależnienia. Nie reaguje, denerwuje się, czasem nawet krzyczy.
Wina dzieciaka, czy może jednak to rodzic czegoś nie rozumie? Ja rozumiem, że na stare lata nikt nie ma ani czasu ani ochoty bawić się w gierki, ale poniżej jest krótka lista rzeczy, które sprawią, że kontakt z pociechą powinien znacząco się poprawić.

A bo się pozmieniało…

No pozmieniało się. I to sporo. Od wielu lat gry komputerowe, to nie tylko Tetris i Mario. I tak, powiedzenie, że kiedyś to było jest bardzo aktualne. John Carmack, twórca silnika napędzającego pierwszego Dooma (tego tytułu przedstawiać nie będę) powiedział, że fabuła w grze jest równie potrzebna jak w filmie dla dorosłych. Fajnie jak jest, ale to nie dla niej sięga się po konkretny tytuł. O ile w czasach, kiedy to powiedział nie dało się z tym nie zgodzić, tak teraz… No cóż. Pozmieniało się.
Teraz, kiedy potrzeby graczy i możliwości sprzętu niesamowicie wzrosły, gry również ewoluowały. Od zwykłego marnowania czasu przed ekranem przeszły do budującego marnowania czasu przed ekranem. Są tytuły, które potrafią wpłynąć na światopogląd, nie tylko młodego, człowieka. Ale co ja tam si wymądrzam, przecież…

Jestem za stary na granie.

No i tu się szanowny/a Czytelniku/czko mylisz. I to mocno. Powyższy akapit delikatnie temat zaczął, że się pozmieniało. Czy ty wiesz, kto to jest Gamingowa Babcia?

Gaming Granny

Pozwólcie, że przedstawię – Shirley Curry. Osiemdziesiąt lat stuknęło jej już jakiś czas temu, a mimo to, nie dość, że radośnie gra, to jeszcze filmy na Youtube robi, z sukcesami, bo ponad 600 tysięcy subów, to niezły wynik, jak na emerytkę. Link do jej kanału znajduje się tutaj.

Szalenie pozytywna kobieta, całkiem niezły gracz. No i co? Wiek przeszkadza? Zrozumiałe jest, że nie ma czasu, ale zamiast oglądać kolejny mecz, czy inne mody na sukcesy, to może warto? Dzieciak będzie wniebowzięty, to można zagwarantować, a ty dowiesz się, co sprawia, że da się pociechę od klawiatury, czy pada odgonić, jak już kartofle wystygły.

Skoro twoja pociecha spędza tyle czasu przy ekranie, to może jednak jest tam coś interesującego? Spędźcie razem trochę czasu, a na pewno nie wyjdzie ci to bokiem. Szanujmy się. Nie traktuj hobby swojego dziecka jak czegos z czego sie wyrasta.

I tak szczerze? Jak smutne jest to, że rzeczy, które sprawiały ci przyjemność okazują się czymś, do czego wstyd się przyznać? Nikt nie powinien komentować tego, że „stary byk” składa LEGO, czy od czasu do czasu popełni kilka poziomów w grze komputerowej czy konsolowej. Poważnie.

 

Kilka minut to za mało.

Oczywiście nie jest tak, że gry, nad którymi przesiaduje wysoce małoletni, to tylko jednorożce i „tubisie”. Jak to z kijem często bywa ten też ma dwa końce. Pierwszy, to moment, w którym wejdziesz na chwilę do pokoju, w którym dziecko w coś gra. Na ekranie krew, bebechy, dramat i polityka. Normalne jest, że zareagujesz, najczęściej radykalnie i zakazy zaczną się sypać z każdej strony. Cóż poradzić? Bo widzisz, to trochę tak, jak kiedyś, jak jeszcze telewizja coś znaczyła (hłe hłe) i z rozbieranymi scenami. Oglądasz sobie w spokoju coś, film nawet niezły, aktorzy zdolni i szalenie atrakcyjni. I nagle wchodzi któreś z rodziców i akurat w tej konkretnej chwili – cycki na ekranie. No i jak to z boku wygląda? Że nic nie robisz, tylko oglądasz jakąś propagandę, pornografię i podobne. A to przecież nieprawda.

Identycznie sytuacja ma się z grami. Nie dość, że graficznie wygląda to tak, że niejeden będzie w stanie pomylić to z rzeczywistością, a bo i takie przypadki się zdarzały, np. tutaj. Szkoda, że mało kto pamięta o tym, że fabuły gier też się nieco rozbudowały. Teraz, podobnie jak w filmach, można pokazać tego przysłowiowego cycka i nie będzie znacząco odstawać od filmowego, mimo, że z pikseli jest zrobiony. Posiedź trochę, podpatrz, dowiedz się o co tak naprawdę chodzi. Kto wie? Może nawet ci się spodoba? Znaczy gra, nie cycek.

Ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego, że łatwo mi mówić. Sam jestem ojcem, pracuje stanowczo za dużo i nie spędzam z córką dość czasu. Ale… Pamiętacie Happy Tree Friends? No właśnie. Bokiem mi wyłazi, ale Świnkę Peppę, Maszę i Niedźwiedzia i temu podobne, niestety znam na pamięć. Nie ma że boli.

Co jeszcze możesz zrobić?

Poza włożeniem odrobiny wysiłku, w sumie niewiele. Pamiętaj, że w czasie grania online nie da się sejwnąć, zatrzymać ot tak. Czasem, jak się dzieje, to się musi zadziać. Jeśli odetniesz człowieka po czterech godzinach rajdu, to następnym razem będzie musiał/a siedzieć kolejne 4, albo i lepiej. Trochę zrozumienia.

I tym pozytywnym akcentem…

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *